Kamila Derlatka – w tym szaleństwie jest metoda

22 stycznia 2016

Kamila Derlatka – w tym szaleństwie jest metoda

 

„Jeśli osoba jest pogodna, ma radosny ton w codziennym życiu, aż chce się taką osobę spotykać”

Kamila Derlatka

 

Mijając Kamilę na korytarzach i w salach FitParku (dawniej Wellness Club) spotykamy się z żywiołem :). Ma poczucie humoru i dystans do siebie, zaraża pozytywną energią.

 

„Z przyjemnością napiszę kilka słów o Kamili, ponieważ jest wyjątkowym człowiekiem, kompetentnym trenerem i super fajną koleżanką z pracy. Nie znam jej długo, ale swoim empatycznym podejściem do ludzi i  niezwykłym poczuciem humoru od razu zyskała moją sympatię. Uważam, że posiada dużą wiedzę z zakresu fizjoterapii oraz fitnessu, którą cały czas pogłębia, ciekawą osobowość dzięki, której intryguje otoczenie, a swój luz i otwarty umysł wykorzystuje na zajęciach i podczas kontaktu z Klientem co jest niezwykle ważne w naszym zawodzie.”

Natalia Jękot

 

 

Kilka słów o sobie…

Zacznę od tego, że urodziłam się w Lublinie, tam spędziłam dzieciństwo, w Skarżysku  młodość, a na starość osiadłam w Krakowie (tutaj należy nadmienić, że Kamila ma dwadzieścia parę lat). Obecnie kończę studia – fizjoterapię na Krakowskiej Wyższej Szkole Promocji Zdrowia i jestem w trakcie kończenia pracy licencjackiej. Pewnie w tej rubryce powinno się znaleźć jakieś motto, którym się… nie kieruję (śmiech). No chyba, że „baba z wozu koniom lżej”. To tyle z suchych faktów.

 

Jak się znalazłaś w FitParku?

Bardzo banalnie, zostałam klientką. Przez dwa lata chodziłam na zajęcia, zrobiłam kurs rekreacji ruchowej i po roku zostałam zatrudniona. Prowadzę Pilates z seniorami oraz zajęcia dla pozostałych grup wiekowych, prócz dzieci. Z pracą z seniorami wiąże się mój projekt badawczy, w ramach pracy dyplomowej. Przeprowadziłam badanie ankietowe na grupie Klientów z zajęć, które prowadzę. Tematem jest świadomość ciała, a narzędziem rozwijania tej świadomości stał się Pilates. Pytania formułowałam w taki sposób, żeby badane osoby zdały sobie sprawę z tego, jak ważna jest kontrola ciała, koncentracja i precyzja wykonywania ruchów, nie tylko przy jakimkolwiek treningu, ale przede wszystkim na co dzień. Chodziło o świadomość tego, w jakim celu ćwiczą. Dostałam później komentarze od Klientów, że nie zdawali sobie sprawy z tego, że tak naprawdę zajęcia mogły mieć wpływ na znaczną poprawę jakości życia codziennego.

 

FitPark to Twoim zdaniem miejsce dla…?

Kiedy zastanawiam się nad odpowiedzią, widzę od razu grunt pod nogami i wodę, czyli mam już sygnał, że jest naprawdę szerokie spectrum możliwości. Jest Program Senior, są zajęcia dla dorosłych i dla dzieci, dla osób czynnych zawodowo, dla uczących się. Każda osoba w danym momencie swojego życia może śmiało przyjść i przekonać się, że to może być miejsce dla niej.

 

Nawet amator?

Taka osoba zaczyna od pierwszego poziomu, nasz system został tak stworzony, żeby to było też miejsce dla początkujących. Na zajęciach następuje stała weryfikacja postępów. Bardzo dużo zależy od predyspozycji indywidualnych. Najważniejsze, żeby taka osoba czuła się bezpiecznie w tym, co robi – bez względu na wiek. Przy pierwszej wizycie często spotykam się u Klientów z tym, że to dla nich trudna bariera do pokonania. Ciało jest skrępowane, poblokowane, nagle trzeba maszerować, osoba czuje się nieswojo w nowej, nieznanej konwencji. Dla mnie sukcesem jest już to, kiedy widzę, że ktoś pokonał tę pierwszą barierę wewnętrzną. Widzę w tym sens mojej pracy. Należy odwrócić kolejność w motywacji do ćwiczeń. Nie: potrenuję, bo chcę schudnąć, tylko trenuję, dobrze się czuję i przy okazji chudnę. Najważniejsze jest to, żeby poczuć się lżej, swobodniej. W sumie, motywacja każda jest dobra, więc mogą przychodzić dla samego schudnięcia, ale ważne żeby zostawali dla zdrowia.

(za kulisami: w tej chwili przechodzi obok nas pani Seniorka, serdecznie wita się z Kamilą, jednocześnie chowa w dłoni ciastko na jej widok. Kamila: „mam nadzieję, że to odtłuszczone mleko!”:) )

 

Miałaś jakieś doświadczenia w pracy w szpitalu. Opowiedz coś więcej na ten temat.

To już jest temat zamknięty, ale miałam przyjemność obcować i pracować z pacjentami w kilku szpitalach w Krakowie, na różnych oddziałach – od dziecięcego, przez kardiologię, immunologię, geriatrię, po psychiatrię. Chodziło o praktyki rehabilitacyjne dopasowane do konkretnych schorzeń z wielu gałęzi medycyny. Mieliśmy przydzielonych pacjentów, trzeba było zapoznać się z osobami, jednostkami chorobowymi i pracować nad poprawą lub starać się, żeby sytuacja nie uległa pogorszeniu.

 

Gdzie było najłatwiej, a gdzie najtrudniej?

Najlepiej czułam się na psychiatrii, zupełnie jakbym mogła tam mieszkać (śmiech). Wychodziłam jako ostatnia. Natomiast największym wyzwaniem była dla mnie praca z chorymi dziećmi.

 

Jakie masz cele, plany, marzenia?

Chcę mieć więcej wolnego czasu (śmiech), chcę dalej pracować z ludźmi, z aktywnością fizyczną. Nie widzę się w korporacji, miałam mały epizod w takiej pracy i dobrze pamiętam, jak ta praca nie przynosiła mi żadnej satysfakcji. Teraz nie ma napięcia wywołanego przychodzeniem do pracy. Nie mówię, że zawsze wstaję z uśmiechem na ustach i mówię przed lustrem „jesteś najlepsza”, ale nie czuję napięcia. Moim zdaniem, najważniejszy jest balans. Nie można się zbyt napinać, dołować, ani sztucznie, na siłę cieszyć. Dlatego tak podoba mi się praca w FitParku, w tej formule, bo się tu dobrze czuję…

 

I dobrze w niej wyglądasz 🙂

Dziękuję. Cieszę się, że ludzie odbierają te pozytywne bodźce. Jeśli osoba jest pogodna, ma radosny ton w codziennym życiu, aż chce się taką osobę spotykać. Choć jest to w polskiej mentalności rzadkie zjawisko.

 

Twoje wakacje marzeń…

Idealną porą na wakacje moich marzeń jest zima, kiedy las pokryty jest śnieżnym puchem. W tym klimacie jadę psim zaprzęgiem. Najlepiej, gdy zaprzęg składa się z sześciu psów rasy siberian husky i malamut. Terenem zmagań są leśne ostępy gdzieś w Bieszczadach. Po dokonanym biegu, zatrzymujemy się w leśniczówce, zapalamy ognisko z psami i jemy kiełbaski – odtłuszczone oczywiście. Wiesz, jak to teraz opowiedziałam, stwierdzam, że już nie brzmi tak fajnie (śmiech). Ale chodzi o to, że chciałabym podkreślić swoje zamiłowanie do psów. Kiedyś miałam husky syberyjski i ta rasa szczególnie kojarzy mi się z wolnością, wyzwoleniem, więc te zwierzęta są mi bliskie.

 

I na koniec…

Uwaga, chciałabym pozdrowić: rodzinę ze Skarżyska, przyjaciół z Krakowa, z Warszawy i… tak, mam rodzinę w Rzymie, którą też pozdrawiam! – Kamila Derlatka

 

20160222-LP8_4859